Po prostu porażka

0

Stało się niestety inaczej niż zapowiadaliśmy. Chicago Blackhawks przegrało na wyjeździe z Arizoną Coyotes 1:6. Był to kolejny mecz Jastrzębi w tym sezonie, w którym zaprezentowali bardzo słabą dyspozycję. 

Musi być naprawdę niedobrze, skoro w takim stylu jak dzisiejszej nocy daje się zaaplikować przeciwnikowi, który zajmuje nie tylko ostatnie miejsce w swojej dywizji czy konferencji, ale także w całej, 31-zespołowej lidze sześć bramek, przy czym odpowiada się tylko jedną.

Szansa playoffów, jeśli kiedykolwiek takowa się pojawiła, oddala się radykalnie z każdym takim popisem w wykonaniu naszych ulubieńców. Można powiedzieć, że w przekroju reszty sezonu, mamy już na nie tylko czysto matematyczne szanse i że najpewniej kampanię 2017/18 zakończymy 8 kwietnia meczem z Winnipeg Jets.

Jeśli chodzi o przebieg meczu, to festiwal strzelecki otworzył już w 2. minucie meczu niejaki Max Domi. Młody kanadyjski center przedłużył strzał obrońcy Jakoba Chychruna. Kilka minut później, w połowie pierwszej tercji pod bramką Antona Forsberga powstało zamieszanie, w którym najlepiej odnalazł się Clayton Keller. Kojoty z Arizony prowadziły już 2:0.

Druga odsłona meczu przyniosła nam już więcej bramek, jak się później okazało, najwięcej w tym meczu, bo trzy. Strzelanie w tej części spotkania rozpoczął zawodnik Chicago, Alex DeBrincat. Zdobywając w piątej minucie 2. tercji gola w przewadze zdobył swoją dokładnie dwudziestą bramkę w tym sezonie. W tej klasyfikacji wyprzedza go w organizacji z United Center jedynie Patrick Kane z jednym trafieniem więcej.

Przy zdobyciu bramki przez Alexa Goligoskiego wykazał się golkiper przyjezdnych, Forsberg. Mówiąc kolokwialnie i bez użycia ironii, wpuścił on na 3:1 klasyczną szmatę. Całkiem niegroźny krążek uderzony przez Goligoskiego przysporzył tak wiele trudności Szwedowi, że ten przeszedł mu tuż obok jego ciała i swobodnie wylądował w strzeżonej przez niego bramce. Nic dziwnego, że tuż po tym incydencie, 25-letni gracz opuścił lód, a na jego miejsce wszedł Jeff Glass.

Nieporadności graczy z Indianinem na swoich bluzach nie było jednak końca. Dwie i pół minuty potem zawodnicy Ricka Toccheta zdobyli swoją czwartą bramkę przy wydatnej pomocy obrońcy Brenta Seabrooka i bramkarza Glassa.

Trzecia tercja przyniosła dwie dodatkowe bramki dla gospodarzy. Na listę strzelców wpisali się Nick Cousins i Christian Dvorak. Mecz zakończył się wynikiem 6:1.

Arizona Coyotes – Chicago Blackhawks 6:1 (2:0, 2:1, 2:0)
Domi (2′), Keller (10′), Goligoski (28′), Rieder (30′ – PPG), Cousins (38′), Dvorak (46′) – DeBrincat (25′ – PPG)
Minuty kar: 16-12 | Strzały na bramkę: 22-38 | Widzów: 14,357

Komentarze

komentarzy

Share.

About Author

Urodzony w tym samym roku, co Ryan Hartman. Z racji nazwiska, jakie posiada, preferuje nocny tryb życia, co od końcówki sezonu 2013/14 sprzyja zarywaniu nocy na NHL, choć pchaniem gumowego krążka po lodzie interesował się już wcześniej. Oprócz hokeja uznaje jedynie piłkę nożną na poziomie Ligi Mistrzów, ale też A-klasy.

Comments are closed.