Po raz trzeci z Coyotes

0

Drugi raz w tym sezonie gracze Joela Quenneville’a udają się w podróż do Arizony, konkretnie do Glendale. Tam stoczą już trzeci w obecnej kampanii pojedynek z tamtejszą drużyną Kojotów.

Po czterech miesiącach rywalizacji w sezonie zasadniczym, po rozegranych do tej pory 50-kilku spotkaniach dyspozycję drużyn, które jutro o 3:00 nad ranem naszego czasu staną przed sobą na lodzie warto generalnie przemilczeć.

W Stanie Wielkiego Kanionu kolejny raz nie udaje się próba uczynienia, aby w tej części Stanów Zjednoczonych powstała porządna organizacja NHL, która nie będzie co sezon wręcz przyspawana do ostatnich miejsc w tabelach dywizji i konferencji, do zajmowania ostatnich miejsc w ogóle. Trener Rick Tocchet i GM John Chayka nawet mając do swojej dyspozycji takich graczy jak Oliver Ekman-Larsson czy Derek Stepan nie mogą wiele zdziałać.

Wietrzne Miasto natomiast ma wątpliwą przyjemność oglądać praktycznie od samego początku sezonu bardzo słabą, jak na trzykrotnych zdobywców Pucharu Stanleya tylko w tej dekadzie, grę Chicago Blackhawks. Każdy znajdzie tutaj winowajcę takiej sytuacji. Dla jednego będzie to zła polityka transferowa przyjęta przez GM Stana Bowmana, który co najmniej w kontrowersyjny sposób pozbył się Artemiego Panarina czy Niklasa Hjalmarssona. Dla drugiego będzie to pewne wypalenie Joela Quenneville’a. Kanadyjczyk podjął i nadal podejmuje na lodzie takie decyzje, które także do końca nie są dla wszystkich kibiców Indianina zrozumiałe.

W rozegranych w październiku i grudniu dwóch poprzednich meczach między tymi klubami, dwukrotnie zwycięsko zjeżdżali z lodu gracze ze stanu Illinois, wygrywając raz 2:4, a następnie 3:1.

Jutrzejsze spotkanie w Gila River Arena nie powinno sprawić nam wszystkimi małej niespodzianki i należy spodziewać się kolejnej, 25. wygranej w obecnym sezonie Blackhawks.

Początek meczu o 3:00 czasu polskiego. Spotkanie można obejrzeć za pośrednictwem platformy NHL.tv.

Komentarze

komentarzy

Share.

About Author

Urodzony w tym samym roku, co Ryan Hartman. Z racji nazwiska, jakie posiada, preferuje nocny tryb życia, co od końcówki sezonu 2013/14 sprzyja zarywaniu nocy na NHL, choć pchaniem gumowego krążka po lodzie interesował się już wcześniej. Oprócz hokeja uznaje jedynie piłkę nożną na poziomie Ligi Mistrzów, ale też A-klasy.

Comments are closed.